mgr Michał Sopiński

Teoria prawa dla nieprawników

Wśród praktykujących prawników (sędziów, adwokatów, radców prawnych) bardzo często pojawia się opinia, że problemy teorii prawa stanowią niezrozumiałe i jałowe spory o znaczenie słów, które pozbawione są większego znaczenia z praktycznego punktu widzenia. Podobny pogląd zdaje się dominować także w wymiarze publiczno-społecznym, gdyż teoria prawa kojarzy się przeciętnemu Kowalskiemu z akademickim dzieleniem włosa na czworo w celu skomplikowania i tak skomplikowanej już rzeczywistości, a tym samym zapewnienia monopolu na wiedzę tajemniczej kaście prawników-teoretyków, którzy jako jedyni posiadają do niej dostęp z uwagi na swoje wykształcenie.

Nic bardziej mylnego.

Teoria prawa to najważniejszy obszar nauk prawnych, gdyż – w przeciwieństwie do nauk dogmatycznych, jak prawo cywilne, karne czy administracyjne – dotyka ona kwestii naprawdę fundamentalnych, starając udzielić się odpowiedzi na to czym prawo jest i dlaczego ono obowiązuje, a także w jaki sposób powinno być interpretowane, ażeby było sprawiedliwe.

Nie wpływa to oczywiście na to, iż teoretykiem prawa można zostać niejako z przypadku. Pierwszy pomysł na przeprowadzenie badań naukowych dotyczących solidarystycznej teorii prawa zrodził się w mojej głowie zupełnie nieświadomie, kiedy natrafiłem na krótką wzmiankę o solidaryzmie w klasycznym podręczniku do części ogólnej prawa cywilnego. Na sto dwudziestej siódmej stronie tego obszernego dzieła znajdował się wydrukowany petitem krótki passus dotyczący koncepcji Léona Duguit. Te kilka zdań i znikomy adres bibliograficzny zaintrygowały mnie na tyle, że postanowiłem rozpocząć swoje badania nad koncepcjami Léona Duguit.

O tym, jak trudne zadania stają przed teorią prawa najlepiej przekonać się na przykładach pochodzących spoza świata prawa, albowiem mają one większą siłę oddziaływania i bardziej uniwersalny charakter.

Przede wszystkim prawo można spróbować opowiedzieć posługując się metaforą gry w piłkę nożną. Każdy mecz piłkarski toczy się bowiem na podstawie określonych reguł, które są skodyfikowane i stanowią to, czym jest gra w piłkę nożną  Część z tych reguł nakazuje graczom określone zachowania, jak np.: zakaz dotykania piłki ręką przez graczy z pola, inne zaś przewidują karę w postaci żółtej albo czerwonej kartki za zachowania wysoce niepożądane, jak np.: brutalny faul popełniony na przeciwniku. Reguły te można zatem porównać do przepisów prawnych znajdujących się w aktach prawa stanowionego. O aplikacji tychże reguł decyduje jednak ostatecznie zawsze sędzia, którego zadaniem jest podstawianie zaobserwowanych przez niego relewantnych zdarzeń boiskowych,, jak np.: strzelenie gola albo pociągnięcie za koszulkę, pod obowiązujący go wzorzec idealny wyznaczony przez skodyfikowane reguły gry w piłkę nożną. I w tym właśnie momencie pojawia się problem typowy dla współczesnej teorii prawa, a mianowicie problem nieprzystawalności rzeczywistości faktycznej do rzeczywistości prawnej, która jest jedynie wytworzonym przez człowieka konstruktem, a tym samym nie ma przełożenia 1:1 do tego, co naprawdę ma miejsce w świecie.

Dlatego też współczesny teoretyk prawa nie może ograniczać się jedynie do znajomości prawa, przeciwnie – w codziennej pracy badawczej jest on zobligowany do ciągłego korzystania z metod oraz dorobku innych dyscyplin, chociażby z filozofii, logiki, socjologii, historii. Teoria prawa jest bowiem z zasady heterononomiczna w tym znaczeniu, iż nie  istnieje ani metoda wyłącznie prawnicza ani nie ma jednej jedynej wizji prawa tudzież interpretacji prawniczej, która byłaby prawdziwa podczas gdy inne nie spełniałyby tego kryterium. Najlepiej przekonać się o tym na przykładzie krótkiej sceny z filmu „Sprawa Gorgonowej” (1977) opowiadającego tajemniczą historię morderstwa w domu bogatego architekta, którą w okresie międzywojennym żyła cała opinia publiczna II Rzeczpospolitej. O zabójstwo córki pana domu oskarżono guwernantkę – Ritę Gorgonową, jednakże sprawa ta nie była oczywista, a w ciągnącym się latami procesie brakowało twardych dowodów, mimo że jak to się często powtarza: na „chłopski rozum” wszystko wskazywało na to, iż to ona była winna tego czynu. Teoretyk prawa nie może jednak myśleć na „chłopski rozum”, lecz dostrzegać to, co pozornie niezauważalne. I w ten właśnie sposób zachowuje się w filmie adwokat oskarżonej, który ilustruje jedno z fundamentalnych zagadnień o granicach wykładni prawa za pomocą odniesienia do śniegu na obrazie Juliana Fałata:

 

 

Julian Fałat, Pejzaż zimowy z rzeką i ptakiem (1913)

Julian Fałat, Pejzaż zimowy z rzeką i ptakiem (1913)

„U Fałata [śnieg] w ostrym świetle dziennym jest prawie zawsze niebieskawy, czasem zupełnie niebieski”. [fragment monologu]

Widzowie pozostają jednak z pytaniem: jakiego koloru jest śnieg skoro z daleka wydaje się biały, a z bliska okazuje się niebieski?

I tak wedle klaryfikacyjnej koncepcji wykładni prawa – zgodnie z zasadą clara non sunt interpretanda – interpretacji prawa należy dokonywać wyłącznie wtedy, gdy w tekście prawnym występują niejasności, które należy usunąć poprzez ustalenie właściwego znaczenia – ujednoznacznienie kolorystyki śniegu.

Stanowisko zupełnie przeciwne takiemu podejściu – zgodnie z zasadą omnia sunt interpretanda – przedstawiają jednak zwolennicy koncepcji derywacyjnej. Ich zdaniem każda lektura przepisów prawa wywołuje ich jednoczesną interpretację, albowiem nawet pozornie oczywiste przepisy wymagają dokonywania założeń i przyjmowania definicji oraz konkretnego rozumienia pewnych słów oraz kontekstów.

Co przy tym szczególnie ważne, koncepcja klaryfikacyjna wymusza ujednoznacznienie przepisów prawa wyłącznie w zakresie danego stanu faktycznego – ujednoznacznienie kolorystyki wobec konkretnego śniegu, a nie innych śniegów na innych obrazach. Natomiast koncepcja derywacyjna wymaga, ażeby ujednoznacznienie dokonane na podstawie konkretnego śniegu na konkretnym obrazie mogło się odnosić do wszelkich innych stanów faktycznych.

Widzowie pozostają z pytaniem jakiego koloru jest śnieg, ponieważ nie jest celem teoretyka prawa odpowiedzieć na pytanie, jakiego koloru ten śnieg jest naprawdę. Jego celem jest ujednoznacznienie kolorystyki śniegu.

Opisywać poszczególne problemy teorii prawa za pomocą przykładów i metafor można byłoby w nieskończoność. W szczególności uczeni anglosascy wiodą w tym prym (Herbert Hart i „paradoks bandyty”, Ronald Dworkin i „sprawa Elmera”), choć także na kontynencie  można natrafić na przykłady równie przemawiające do wyobraźni (Gustaw Teubner i opowieść o dwunastu wielbłądach). Gdyby kogoś chciał na ten temat dowiedzieć się więcej zapraszam do kontaktu ze mną za pomocą skrzynki mailowej.